a stranger with your door key explaining that I am just visiting
Thursday, November 22nd, 2007
WDF19
Tomorrow going to Switzerland to visit dr Elise whom I met in India. Fun or weird? We’ll see.
“if you don’t know where you’re going, any road will take you there”

WDF19
Tomorrow going to Switzerland to visit dr Elise whom I met in India. Fun or weird? We’ll see.
Jeden z moich bliskich znajomych, gdy pierwszy raz dzwoni do nowo-poznanej misi, to zanim ją zaprosi “na kawę”, to pyta, co się jej śniło. Sam również ma przygotowany swój (niekoniecznie dzisiejszy) sen, który chętnie opowiada, po czym pyta “jak myślisz, co to może oznaczać?”. Ciekawa “entry line”, czyż nie?
Otóż mnie śniło się dzisiaj, że czekałem na transplantację wątroby. W sumie to był tam jeszcze jeden gościu w takiej samej sytuacji jak ja, tzn. ja miałem dostać jego wątrobę, a on moją. Miała to być bardzo niebezpieczna, wielogodzinna operacja, której mogłem nie przeżyć. Więc przez cały mój sen dzwoniłem do ciebie, żeby powiedzieć ci o tym co mnie czeka i dać znać, że może tego nie przeżyję. Jak myślisz, co to może oznaczać?
Świat według Tomskiego:
widok z kuchni na południowy Manhattan

(pierwsze, słabe próby z HDR)
i lampka z Egiptu i kolekcja win

Znowu zajęcia w Wawie. Łeb pęka mi i broni się przed kolejną porcją “wiedzy”.
Przemęczony i rozdrażniony. W tym całym bałaganie Tomek wystawił negatywny feedback, ale wciąz we mnie wierzy. Spokój i opanowanie. Za to go lubię.
Negatywny feedback w pracy - chyba bez konsekwecji, ciężki piątek, wszyscy mieli dosyć. Aura niekorzystna. Ale nic to.
Next weekend plan na Brukselę albo Szwajcarię. Ale chyba wybiorę nową przygodę i pojadę tam, gdzie mnie jeszcze nie było. Tylko że już zaanonsowałem się we BRU. Ale Ignacio i Aurelie wybaczą, na szczęście oni też są wyrozumiali (z dokładnością do dziesięciu “putain!”). Czas stawić czoła nowym wyzwaniom.

Gdynia nocą, gdzie tyle razy, w słońcu i w mżawce, w krótkich spodenkach i zimowych kurtkach, gdzie zawsze ekipa stawiała się na zawołanie… A teraz… słabo. Choć udało się z Lesiem i trimarem.


I jeszcze dwie fotki z knajpy w Dębkach, dokąd pojechaliśmy z Koalą na weekend, żeby zdemontować klatkę. Ten projekt już się udał. Przewinęła się masa ludzi, było dużo fun’u, wszystko zadziałało. A w tej knajpie dziwne się dzieją rzeczy poza sezonem, oj dziwne.
Już wymiękam od siedzenia w domu u rodziców. Na szczęście szykują się 2 tygodnie (i 3 weekendy) poza. Warszawa, Niemcy, Kazimierz. Tęsknię za lataniem. Cały mój zgiełk.


Szukam pokoju/mieszkanka w Wawie, Wrocławiu, Krakowie lub 3mieście (choć inne duże miasta w Polsce też rozważę ;-)). Wymagane - rozsądna cena, lodówka, pralka, internet. Macie coś? Kontakt na maila/gadu poproszę.
Więcej fotek z tripu do Wrocławia, Karkonoszy i okolic.

![]() |
![]() |





Z imprezy w Browarze Mieszczańskim (Wrocław):






I jeszcze cukrownia:

Jakiś miesiąc temu zachorowałem na chorobę zwaną “jesienną niepogodą”. Dwa tygodnie chorobowego. Leczenie zakończone sanatoryjnym wyjazdem do Wrocka i Karkonoszy. Pacjent przeżył i ma się lepiej.
Tu z wyjazdu ze Spiglem. To dobry chłopak jest. CDN.

I jeszcze 2 z tej samej sesji z tego samego mostu:


pics by Spigiel
I call it clash of worlds. Two people speaking the same language but being unable to understand each other. Just because in their life they walked completely different paths.
Take this story, for instance, which I heard from a strange Israeli girl.
Once an old Indian men met a rather young western girl. He was always interested in visitors. Maybe because he had never gone out of the province he had been living in. But he didn’t feel any bad about it, cause even though he hadn’t travelled much, he’d seen much in his life. But “you should always take an opportunity to learn more” he thought when he saw this western girl. He knew that western girls are usually open to talk especially with such a trustworthy-looking old potato as him. So he chose the standard opening line:
- Hello, where are you from?
- Oh, hello, I am from Israel.
The old man had heard of this country before, but didn’t remember anything about it.
- How many people in Israel? - he asked.
- We are six million people living in Israel.
- Sixty?
- No, no, six!
- Sixteen?
- Six.
It was hard to believe. A whole country with six million people. In India that would be a medium city… Strange world.
- So what do your people do?
- Well… We trade weapons.
- [shocked] … bad karma… bad karma…
The old man could understand many things but this was just unbelievable.
The young Israeli girl went away and the old Indian man prayed to thank that he is not a part of this crazy world somewhere out there.
I had some time off and decided to put this together. Some sweet memories to help me survive cold autumn evenings.
Download high quality version (xvid, 31,9MB).
“Man, are you following what is happening in Turkey? Exactly where we have been in the border with Iraq Turkey is ready to invade. Parliament has already aproved…PKK guerrillas are strongly acting, yesterday 100 troops tryed to ambush a turkish platoon, but where repelled (30 died).
Turkey some days ago bombed around Zakho (where we have been).. remember that the smugler who took us there pointed some mountains and places where the guerrillas were based in?
And there are 40 thousand troops concentred just aroud Cizre (the city from my curdish friend, Cuneyt, where we slept) to start invasion in that point…..”
The places we’ve been to now are becoming a battlefield.