peace on Brussels
Sunday, June 15th, 2008
Dobrze mi tu.
“if you don’t know where you’re going, any road will take you there”


[NCE-FRA, 31.05.2008]
Co było do wypowiedzenia zostało wypowiedziane.
Długie przemyślenia, nieśmiałe i niepewne zamiary. Czekanie na dzień. A gdy ten nadszedł kilka pewnych cięć, kilka zdecydowanych zdań. I email do pracodawcy wysłany z Nicei.
Tydzień w Nicei był najgorszym ze wszystkich “zawodowych”. Ale to cena. Płacona po raz ostatni.
Emocje uderzają mnie w samolocie. Dopiero teraz dociera do mnie, że naprawdę zostawiam coś far behind. I że ostatnie dwa lata poświęciłem by móc zrobić to, co właśnie ma się zacząć. Ze łzami w oczach piję szampana gdzieś nad prześwitującymi przez białe chmury francuskimi Alpami. Nade mną błękitne niebo - nic już nie może pójść źle.
I jeszcze wizja happy endu - przede mną ostatni miesiąc w Brukseli. Historia zatacza koło. Bruksela - na dobry początek i na dobry koniec.
I jeszcze Mat, który przyleci mi nowy aparat i Ola, która przejmie stary.
I znowu wiara, że ścieżka, którą idę jest najlepszą z możliwych.

Mobile dump.





1 - Roskilde, DK
2 - Warsaw, PL
3 - Gdynia, PL
4 - Warsaw, PL (tonight)
5 - Warsaw, PL (tonight)
Chcę tylko wejść w sandałach do strumyka gdzieś w dalekim kraju i chodzić. Nie mieć problemów, myśleć, uśmiechać się. Mieć proste życie, tam gdzie życie jest proste. Być bliżej natury i codziennie się nią zachwycać. Moje będą palmy i zachody słońca. I nic nie będzie na opak.


update (English translation):
I just wanna walk into a stream wearing sandals in a country far, far away. Have no problems, think, smile. Have a simple life where life is simple. Be closer to nature and admire it every day. Palms will be mine and sunsets will be mine. And everything will be on its place.
Body contact every 0,2 seconds. Another level of “crowded”. Chicks with everything written down on their faces and in their moves. Not really sure what they want, but they pretending to know what they want. Best parties - Thursday night. Students only. If you are not a student you have to pay… 5 złotys… (1,2 euro)… Cool. This is the place where people don’t wear masks. Too young and too innocent to pretend. And the 2 old boys with nothing but good intentions. Koliba, baby. Have fun.
Really crazy road trip to the Belgian coast. Me and Ignacio. Evening. Can’t say anything more (in case my kids were reading). Living is bad for your health.
Photo with an Indian (Ignacio claims he was a sailor, but I am sure he was an Indian).