a wszystko to identycznie trwałe jak numer telefonu na pudełku zapałek
Monday, October 13th, 2008[Xi'an, China]


“if you don’t know where you’re going, any road will take you there”
[Xi'an, China]


[Badalin (the Great Wall) and Beijing, China]





Za Tomskim przyjechali znajomi - Artur i Asia (nasza modelka na Wielkim Murze), przez chwilę podróżujemy w tym samym kierunku.
Czupryna włóczykija drażniła mnie niezmiernie.


[Beijing, China]
Już chyba tydzień siedzę w Pekinie. Śpię w 6-osobowym dormitory room w hostelu, gdy przychodzę do pokoju (zwykle około 4tej rano) ludzie już śpią, gdy się budzę (o 11stej) nikogo już nie ma. W hostelowym barze poznałem odpowiednich ludzi - grupa fotografów/artystów wracająca z festiwalu fotograficznego w Pingyao. Nie zwiedziłem jeszcze żadnego z turystycznych spotów, ale za to pojeździłem metrem, poszwędałem się po Hutongach - wąskich, uliczkach, pomiędzy małymi mieszkalnymi klitkami i fabrykami. Spędziłem jeden dzień fotografując z Angeliką, która nauczyła mnie sporo o robieniu portretów. Spędziłem też dużo czasu z Donem, który małą cyfrówką fotografuje uliczne sceny, których nie dostrzega nikt inny, bawi się. Wspólne obiady, piwka w hotelowej knajpie, rozmowy, poznawanie ludzi… Właściwi ludzie, przyjemnie i pożytecznie spędzony czas. I sporo niezłych fotek.
A w poniedziałek przyjeżdża Tomski.
[Beijing, China]



[update 2008-09-02: Ziewający Pan to Don Emery, artysta, a Pani obok (z kuflem) to Angelika Morawska, fotograf, oboje wracali z festiwalu fotograficznego w Pingayo. Napiliśmy się piwka nie raz, pokazywaliśmy nawzajem zdjęcia, a z Panią Angeliką nawet fociliśmy razem nocny Pekin.]
[2008-09-13/15 - Shangri-La (Zhongdian), China]
Shangri-La, miejsce gdzie poczułem powiew Tybetu, dałem się oczarować tybetańskiej muzyce, uczestniczyłem w święcie pełni księżyca.























[2008-09-09 - Baisha, China]




