Monday, September 8th, 2008
Noc przed komputerem, by odświeżyć stare nałogi. A rano powoli wstrzykuję sobie porządną dawkę zupełnie nowej muzyki. Nowe albumy ulubionych stawiają na nogi, dodają chęci, pchają do przodu. Zabierają myśli, że może ja tutaj wariuję, bo oni śpiewają o tym co myślę, co czuję, za czym tęsknię, co tracę. A czasem to poprostu zagłuszacz tego zgiełku, czasem tylko Metallica, Linkin Park, czy Kazik, bez tego czasem nie dałbym rady w tym wrzaskliwym tłumie.
Wniosek: trzeba pielęgnować nałogi. 
posted in bullshit, in polish | country: nowhere | trackback | 2 comments »
Monday, September 8th, 2008
jest jeszcze czas
by nauczyć się od nowa
bram, ulic, dzielnic
wysiedzianych kanap
jest jeszcze szansa
spamiętać numery i trasy
przejścia podziemne
ciemne bary
jeszcze nie jest za późno
by znaleźć spożywczy
gdzie w klapkach latem
twarożek i pół kilo czereśni
posted in bullshit, in polish, songs | country: nowhere | trackback | 2 comments »
Saturday, August 9th, 2008
siedzę wtulony w kanapę
z playlisty muzyka gra
która to taka impreza
na której siedzę tak sam
patrzę na kształty i twarze
chłonę ulotny gwar
i myślę że tego stanu
nikt nie zna tu tylko ja
wychodzę skąpiąc pożegnań
bo mało kto mnie tu zna
to tylko ten dziwny koleś
co siedział cały czas sam
na szczęście dziś to nie o mnie
dzisiaj nie siedzę tam sam
dziś wtulam się w brzmienie muzyki
pod parasolem z gwiazd
sami przynoszą rachunek
na zewnątrz zostałem sam
wszyscy już poszli do domów
wszyscy tylko nie ja
a potem w pustym pokoju
przez okno wlewa się żar
w tym bezsensownym nastroju
znowu nie mogę spać
znów myślę o tym co mogłem
co miałem czego mi brak
chyba już czas zmienić miejsce
i pognać w tak zwany świat
na szczęście dziś to nie o mnie
ja dzisiaj zasnę nie tak
dziś zasnę w hamaku z marzeń
otuli mnie letni wiatr
i znowu gdzieś się zgubiłem
polazłem znowu nie tak
straciłem na chwilę z oczu
i nagle jestem nie tam
nie wiem jak mam się odnaleźć
tęsknota ma potu smak
z czoła mi kapie zmęczenie
butelka wciąż traci smak
to jest ten moment że wątpię
zgubiony wśród obcych ścian
wątpię czy trafię z powrotem
czy jeszcze będzie ktoś tam
posted in bullshit, in polish, songs | country: nowhere | trackback | no comments »
Friday, July 18th, 2008
Jest czas zabijania i jest czas zbierania health’ów.
posted in bullshit, in polish | country: nowhere | trackback | no comments »
Thursday, July 3rd, 2008
kupiłem KOMPAS.
posted in bullshit, in polish, postcards, travel | country: nowhere | trackback | no comments »
Thursday, July 3rd, 2008
dyliżans kursuje raz na dwa lata. dopuszczalne spóźnienie 3 miesiące.
posted in bullshit, in polish, travel | country: nowhere | trackback | no comments »
Tuesday, July 1st, 2008
że budząc się nie myślę co muszę dzisiaj zrobić
tylko co mogę
posted in bullshit, in polish | country: nowhere | trackback | no comments »
Friday, June 20th, 2008
June 30th is my last day at work. I have decided to take some time off (as much as needed) to rest, travel, make some pics… Do whatever I feel like doing. I have no fixed plan, no arrangements, no plane tickets, no route. “If you don’t know where you’re going any road will take you there” - I will try to put these words into action. I hope to see again some of my old friends and make some new friends. I am planning to taste some new flavours and maybe get some suntan. I have no goal, like travel around the world or something. Whatever the future brings.
So… be ready, cause soon you might see me knocking at your door, willing to use your couch.
See you around.
posted in bullshit, in english, travel | country: nowhere | trackback | 3 comments »
Wednesday, June 18th, 2008

posted in photos, travel | country: nowhere | trackback | no comments »
Friday, June 6th, 2008
powoli schodzi niepokój
stan ciągłego napięcia
mijają chęci do walki
o chwilowo nieistotne
szybciej rosną mi skrzydła
na wygrzanym poddaszu
gdy wokół na horyzoncie
letnia łuna miasta
a na dachu anioł stróż
kumpel po godzinach
siedząc koło mnie w t-shircie
posyła przewrotny uśmiech
posted in bullshit, in polish, postcards, songs | country: nowhere | trackback | no comments »