jeszcze dzień wyjdę stąd

Monday, May 19th, 2008

misfortunes waiting for the best time to appear

Monday, May 5th, 2008

To był dziwny majowy weekend. Jak zwykle pragnąłem nie mieć planów. Przekonał mnie Koala, że trzeba się ruszyć, w góry do natury. Więc kupiliśmy mapę, spakowaliśmy plecaki, wrzuciliśmy do bagażnika wysokie buty i ruszyliśmy do najdzikszych zakątków Polski. Czyli do Bieszczad. I wszystko szło dobrze aż do momentu gdy tam dotarliśmy. Bo nie było dla nas miejsca. Jedynie w gospodzie. Więc usiedliśmy w gospodzie i cóż było czynić. Jeszcze nadzieja w miejscowych dzieciach-kwiatach, ale i one nie znalazły dla nas miejsca. Jedynie dwa przy wspólnym stole. Więc tam też spoczyliśmy celem wieczerzowania. A potem syci i napojeni przywdzialiśmy śpiwory i legliśmy na tę zimną, jedną, niewygodną noc w samochodzie. A jak się obudziliśmy to pogoda była nietęga, więc nawet się ucieszyliśmy, że nie jesteśmy jednymi z tysięcy turystów dla których starczyło miejsca, i że nic nas tu właściwie nie trzyma, i że w sumie to chcemy do domu. By przyzwoitość zachować (i mieć o czym opowiadać) pojechaliśmy zobaczyć jeszcze zaporę i Sandomierz. Zapora pełna tych co również chcieli mieć o czym opowiadać, a Sandomierz nieszczególny. Więc powrót do Warszawy, do domu. A następnego dnia rowerowanie, odpoczywanie, fotografowanie, filmów oglądanie. I tak nam było, raczej dobrze niż źle.

A zdjęcia takie dziwne, bo się uczę udziwniać zdjęcia ostatnio.

tak jak księżyc w marynarce w kratę

Monday, April 28th, 2008

oiko petersen, guys. from poland, galeria65

Wednesday, April 23rd, 2008

Z archiwum (2008-03-06).

the Queen of England

Monday, April 14th, 2008

mia w stumilowym lesie

Tuesday, March 11th, 2008

ola w ponczu

Tuesday, March 11th, 2008

Warszawa, Pole Mokotowskie, 2008-03-08

miesiąc w przód - wyprzedany

Saturday, February 23rd, 2008

is it all for you, is it all for me? warsaw.

Friday, February 22nd, 2008

Warszawa (Praga)

20080216_waw_0061.jpg

over there stands my angry angel and she’s frowning like hell but i’m not feeling guilty

Friday, February 22nd, 2008

One shop in Warsaw (Praga).