Thursday, April 30th, 2009

Andressa, Skol and me – Turkey’2004
We met a moment before taking this picture. She came to me and said “hey, you’re drinking a Brazilian beer, I’m Brazilian” (I thought I was just drinking the cheapest one, it was in a 1-liter plastic bottle, I didn’t know it was Brazilian :)).

me, Skol and Andressa – Brazil’2009
On my goodbye party in Rio.
posted in bullshit, in-english, photos, travel | country: brazil, turkey | trackback | no comments »
Tuesday, January 20th, 2009
Ostatnio ktoś na jakiejś imprezce/posiadówce zapytał mnie o “najlepsze” miejsce z moich podróży. Ciężko wskazać to “naj” nie zawężając kryteriów. Najlepszy meczet, najlepsza świątynia buddyjska, najbardziej egzotyczna kultura, najdalej, najwyżej,… Ale na pewno było kilka takich miejsc, kiedy po prostu siedziałem zachwycony, chłonąłem i myślałem, że tak, to jest to, właśnie dla tej chwili to wszystko robię. Więc na potrzeby niezobowiązującej konwersacji powiedziałem, że to miejsce, to Dogubayazit we wschodniej Turcji, przy górze Ararat, rzut beretem od Iranu, Armeni, Azerbejdżanu. A dokładniej pałac położony na wzniesieniu obok tego miasta, czyli Isaak Pasha Palace.
Pierwszy raz zobaczyłem to miejsce chyba na banknocie tureckim, potem przez sekundę w klipie reklamowym pokazującym atrakcje turystyczne Turcji i tak powstało marzenie. A potem pojechaliśmy tam z Rafaelem i wypiliśmy piwko o zachodzie słońca nad tymi ruinami, i to był ten moment. Wrzesień 2004 – podróż na wschód Turcji, pierwsze zachwyty, pierwsze rogatki z wojskiem i kontrolowanie dokumentów przez żołnierzy z długą bronią. Pierwsze rozmowy o Bogu z panami w turbanach i brodami, kończące się stwierdzeniem, że chyba chodzi nam o to samo, pierwsze propozycje wydania za nas córek.

Z tej wycieczki spóźniłem się 3 dni do pracy (a była to praktyka w Turcji).
Będąc tak daleko na wschodzie Turcji spotkaliśmy samotnych travelersów, którzy przebyli lądem z Indii przez Pakistan i Iran. I opowiadali o cudach w Iranie, pięknych meczetach pokrytych błękitnymi mozaikami, gościnnych ludziach, którzy zapraszają cię na herbatę, obiad, a nawet płacą za bilet na autobus. I znowu się rozmarzyłem.
Więc rok później, w 2005, znowu przyjechałem do Dogubayazit, by napić się piwka o zachodzie słońca, tym razem sam, bez Rafaela. By następnego dnia przekroczyć pieszo granicę z Iranem i zacząć kolejną przygodę.


Rafael chajta się we wrześniu w Brazylii. Zaczął pracować dla firmy produkujące maszyny rolnicze, zrobił em-bi-eja, teraz lata w te i wewte po krajach Ameryki Południowej. Mówi, że robi to co lubi i że nie wyobraża sobie lepszej pracy.
posted in bullshit, in-polish, photos, travel | country: iran, turkey | trackback | 6 comments »
Saturday, October 27th, 2007
I had some time off and decided to put this together. Some sweet memories to help me survive cold autumn evenings.

on youtube
Download high quality version (xvid, 31,9MB).
posted in in-english, travel, videos | country: turkey | trackback | no comments »
Friday, October 26th, 2007
“Man, are you following what is happening in Turkey? Exactly where we have been in the border with Iraq Turkey is ready to invade. Parliament has already aproved…PKK guerrillas are strongly acting, yesterday 100 troops tryed to ambush a turkish platoon, but where repelled (30 died).
Turkey some days ago bombed around Zakho (where we have been).. remember that the smugler who took us there pointed some mountains and places where the guerrillas were based in?
And there are 40 thousand troops concentred just aroud Cizre (the city from my curdish friend, Cuneyt, where we slept) to start invasion in that point…..”
The places we’ve been to now are becoming a battlefield.
posted in in-english, politics | country: turkey | trackback | no comments »
Wednesday, August 8th, 2007
Turkey 2004. Good old times… Now I would do it even better. :-)
posted in bullshit, travel, videos | country: turkey | trackback | no comments »