sing something good to me
2008-07-18 – 00:03Jest czas zabijania i jest czas zbierania health’ów.
if you don't know where you're going any road will take you there
Jest czas zabijania i jest czas zbierania health’ów.
Bardzo, bardzo prawdopodobne, że mam towarzysza podróży. Jednego z najlepszych jakich mogę sobie wyobrazić. Dołączy po miesiącu. A kto? – tajemnica.
Zasiedziałem się w Warszawie. Leniwie mijają dni. A tymczasem w domu na Jesionowej rude miewam sny.
Wstępny plan: Bangkok 24 lipca. Nie do końca to ja wybieram kierunek. Po prostu może polecę przy okazji z kolegą, który się tam wybiera płacąc grosze za bilety. 3 tygodnie, powinno wystarczyć, żeby pozałatwiać wszystkie sprawy. Np. kupić plecak, skonsultować się odnośnie antymalaryków, przygotować się do pitów. Ale w końcu pojawił się jakiś horyzont czasowy, do którego muszę wszystko pozałatwiać.
A teraz leniwie mijają mi dni w Warszawie. Na Jesionowej w pokoju Stefana, który wyjechał na wakacje. Taras, słońce, zakupy, spanie muzyka. Wakacje w końcu. :-) I jeszcze miła niespodzianka w kuchni rano, naleśnik (taki do jedzenia, nie mylić z osobnikiem z Gdyni), masło orzechowe i marmolada pozostawione tam dla mnie przez wspaniałą rudowłosą współlokatorkę w celach konsumpcyjno-śniadaniowych. Super dziewczę, otwarte na ludzi, wczoraj spontanicznie zorganizowaliśmy imprezę na tarasie na którą zaprosiliśmy sąsiadów. Miło.
Zrobiłem trochę fotek nowym aparatem. Na początku dziwnie leżał w dłoni. Obco. Brak przyzwyczajenia, zmiana opcji wymaga chwili zastanowienia “jak to się robi”. Ale powoli czuję to. A zdjęć jeszcze nie widziałem w komputrze, bo mój stary notebook by się udławił.
Widziałem się z Sylwią (“szefową z ACN”). Z Igorem, jej synkiem, byliśmy na spacerku. I should get one of those. ;-)
Czas z ucznia stać się mistrzem, z biernego obserwatora czynnym uczestnikiem. Uwierzyć, że te miejsca i te chwile stają się tam właśnie dla mnie. I być tam.
kupiłem KOMPAS.
dyliżans kursuje raz na dwa lata. dopuszczalne spóźnienie 3 miesiące.
że budząc się nie myślę co muszę dzisiaj zrobić
tylko co mogę