when I’m wiser when I’m older

2018-04-20 – 00:21

You will not be wiser when you’re older. So wake up early. Just play the game, but don’t overplay it. Take it easy every now and then. And squiz those lemons you thought were untouchable. Cause someone has to squiz them.

2016 – One year without summer: https://open.spotify.com/user/12138036432/playlist/3taN26eFxeKJ5etXNFANYW?si=NLcYO1r2QpeiExYsiTsZLg

Untitled #37

2018-04-18 – 03:55

Zobacz to w naszych zmęczonych oczach. Twarzach zaznaczonych przez europejski wyzysk. 30 dni wakacji na rok. Z widokiem. Bo życie w Europie jest ciężkie, dlatego na wakacjach… Do you want to dance?… And I said yes…!

Starzejemy się. Chcemy być bogatymi Niemcami co jeżdżą na wycieczki na emeryturze. Ja to właściwie zacząłem być takim emerytem w 2008. Skończyły się hardcory, zaczęły się wycieczki. Piwo i empanady. Zamiast walki o życie w dżungli autostopem.

Zrozumieć kim jesteś. Największa zagadka życia. Ale czy nie jest tak zawsze? Zaprzyjaźniona Rosjanka z Talina (tak), powiedziała mi ostatnio: “nieważne czy to mężczyzna, czy kobieta. to zawsze jest nieprzeniknione. TA DRUGA ISTOTA.”

Jestem kobietą twardą. Wam to przychodzi łatwo. Ja będę taka jak wy.

Jesteśmy stąd. Przesiąknięty Boliwią. 5 lat na emigracji. Część mnie zawsze będzie tęsknić za tym co tu. Czasem zacisnę zęby. Bo to słodko-gorzkie wspomnienie. Tęsknota za karierą. Za korporacją. Od tego nie da się uciec. Pokaż mi Twoje KejPiAje, durniu! Jak uwięziony łabędź.

Po weekendzie w butik hotelu stwierdzam jedno. Jestem zajebisty w paleniu w piecu. Lata doświadczenia w paleniu liści na święto zmarłych nie poszły na marne. Wpiszę w CV. Zajebiście palę w piecu. Zwłaszcza w pięciu. W hucie.

30 dni wakacji. Do końca reszty mojego naszego życia. Będzie spoko. I’łł change my name.

Mógłbym to ciągnąć dalej, ale potem są tylko sny. Ogień płonie. Choć drewna mało.

A mojemu bratu Kajetanowi miłej podróży przez Australię. I jeszcze porada: bo najgorzej to jest przedwcześnie wrócić. https://www.facebook.com/kochanscy/

Getting lost will help you find yourself.

2018-04-17 – 03:48

[Copacabana, Boliwia, 2018-04-16]

Jestem w Boliwii. Tak się złożyło. W przerwie między jednym a drugim zawodowym piruetem. Palę w piecu w hotelowej cabañii z widokiem na Titicaca. Najedzony pstrągiem po diabelsku, połową połowy wegetariańskiej lasañii, i big naleśnikiem z owocami i lodami.

Jestem z żoną w skomplikowanej relacji. Ale czasem udaje się zgrać, że będziemy w stanie relatywnego spokoju znanym również jako “siódme niebo”.

Emma mówi, że jestem hipster. A my przecież w skali hipsterstwa w Berlinie, to gdzieś w okolicach 4iPół / 10.

Co pcha nas z miejsca na miejsce? Przecież byliśmy tu bardzo szczęśliwi. Czemu więc wciągnęło nas znowu to życie europejskie. Trudniejsze? Wyczerpujące? Czekanie do emerytury?

I co teraz? 2 domy po dwóch stronach świata. Czy tak można żyć? Co ludzie pomyślą.

Bo to właśnie takie rzeczy myśli się na wakacjach po trzyciestce.

kochanie, dzisiaj zwolniłem się z pracy, wiedz o tym, że nie dali mi szansy, musiałem odejść, wyjść za drzwi

2018-03-22 – 20:07

[Berlin, Deutschland]

Jak wygląda życie podróżnika po powrocie do domu? Jakiego domu? Porozrzucałem siebie po tych wszystkich barach, lokalach i okazjach do wynajęcia. A gdyby tak, zacząć od nowa, zacząć jeszcze raz. Nowa przygoda, na nowym kontynencie – Europie.

Się porobiło, brak granic, pary mieszane multikulturowe, pary niemieszane, cóż za zamieszanie. Trzeba znowu się zgubić, żeby móc się znaleźć.

Niemcy, wczesny 2015sty. Przyjeżdżam do Flensburga. Dom czeka na mnie. Stara kamienica, podłogi z drzazgami, stare meble kupione w sklepie dla biednych-zaradnych. Jest stara praca, nowa przygoda. Nowy szef, nowy kolega. Jeden bardzo zły, drugi bardzo dobry – jest balans we Wszechświecie. G studiuje, pod koniec najpierw wybywa do Szkocji, potem do Tanzanii. A ja na szczęście trochę do Galicji, tam przynajmniej mogę się dogadać, ostrzyc i najeść. Czasem do UK, gdzie traktują mnie jak robola z Polski, mimo że tak naprawdę doglądam pracę nocnej zmiany Brytyjskich kontraktorów. Niemieckiego uczę się bezskutecznie. Opór mózgu i otoczenia.

Późny 2016. G kończy studia. No to robimy akcja Berlin. Dużo knajp wegetariańskich i nie patrzą krzywo na brązowych. Bo wpierdol. ;) Akcja nauka, akcja nadrabiamy w informatycznej karierze. Bo w Berlinie romi się małe El Dorado i start-up-owy mini-heaven. Tyle rzeczy, żeby się nauczyć, meetupy, opinie, cloud’y, życie w biurowym centrum, opustoszałym ścisłym centrum. Ciśniemy cytrynki, doimy krowy, chłoniemy wiedzę. Zupełnie inna jazda. Czemu? Przecież nie można całe życie być vagabundą. No może tylko do 40stki.

No i dziś. Zrezygnowałem z drugiej pracy w Berlinie. Bo potrafię odróżniać dobro od zła. Bo fail fast. Bo życie to podróż, i jak gdzieś Ci się nie podoba to zmień miasto.

Historia zatacza koło. Z fabryki na prowincji w Niemczech do stolicy niegdyś podzielonej murem. Najlepszy kebap na świecie. Międzykulturowy miszmasz. Lubię to.

Spragniony nowych bodźców, próbując nie uschnąć od środka, próbując pielęgnować pasje i nie biedować.

pamiętam skąd przyszedłem życie za którym biegnę oddala mnie od startu wydając się zbyt odległe

2017-06-13 – 23:57

Czy wciąż mogę pozwolić sobie, żeby być wariatem? What’s the score? Czy wciąż mogę być tym niedostosowanym do warunków kolesiem? Czy to już czas, żeby zacząć się golić i pastować buty? Czy zacząć minimalizować ryzyko, maksymalizować dochody, przestać się uczyć, czerpać z zakumulowanej wiedzy?

Different context, same challenges. Turning the world upside down, complicating the plot, never settle, always learn. Put myself in a situation that is hard to control. Enjoy the ride. What is the name for it? Any psychologist here? Leave a comment.

The blog is dead. See instagram for the new shit. Haven’t used the DSLR for a year now(?). Actually thinking of selling it. But can I be indecidive? Can I just use it as a podstawka pod kurz?

it’s growing in me

2016-05-27 – 00:15

It’s time to move on, to leave the unfinished shit behind and start a new project, something I will fully believe in, something fresh, something creative and something beautiful. It’s growing in me. It’s coming.

when I’m wiser when I’m older

2016-03-02 – 00:36

nobody would miss you if you don't reach your destination when on a business trip

Dorastanie to moment, gdy zaczynasz rozumieć, że nie kontrolujesz wszechświata.
To moment gdy przestajesz potrafić szczerze i z głębi serca płakać.
Gdy płacz totalny dziecka, które się przewróciło jest Tobie obcy. Płacz tak głęboki, że świat przestaje się kręcić. Płacz który zgina Cię w pół na kolanach.
Z tego się wyrasta.
Gdy nie pozwalasz sobie ani na chwilę zwariować.

Zawsze miałem problemy, żeby wejść do nowej piaskownicy z nowymi dziećmi. Być może z tego wynika mój strach przed uchodźcami. Bo to dzieci SBków.
Obrona zabawek przeradza się w nienawiść do uchodźców.

W okresie dorastania zdarzają się ataki demonów.

Dorastanie to moment gdy zaczynasz bać się wspiąć na drzewo albo na bardzo wysoką drabinę. Nie mówiąc już o strachu przed spadaniem. A przecież kiedyś nie było zbyt wysokich drzew.

Dorastanie to wyolbrzymianie problemów dzieciństwa.

Dorastanie to moment, gdy przestajesz wierzyć, że możesz kopniakiem otworzyć każde drzwi.

Pozdrawiam z Hiszpanii.

who’s to worry when i’m on vacation?

2015-11-07 – 21:41

20150908_szk_3696

20150908_szk_3711

20150908_szk_3946

20150908_szk_3953

20150908_szk_3954

20150908_szk_3956

20150908_szk_3966

20150911_szk_3995

20150911_szk_4024

20150911_szk_4031

20150911_szk_4072

20150911_szk_4154

20150911_szk_4218

20150911_szk_4220

20150911_szk_4221

20150911_szk_4230

20150911_szk_4233

20150912_szk_4256

20150912_szk_4274

20150912_szk_4284

20150913_szk_3018

20150913_szk_3074

20150914_szk_3129

20150914_szk_3140

20150914_szk_3144

20150915_szk_3204