oiko petersen, guys. from poland, galeria65

2008-04-23 – 00:16

Z archiwum (2008-03-06).

and then you escape and go away

2008-04-16 – 21:15

the Queen of England

2008-04-14 – 17:34

gdzieś zniknął pancerz który krępował mnie

2008-04-10 – 21:57

Kamyczek do kamyczka układam żmudnie kopiec marzeń. Zaczyna mieć formę realną. Marzenia zbyt szalone by w nie uwierzyć nagle stają się rzeczywistością. I ufam, że teraz wszystko będzie po mojej myśli. Że stanie się to, w co wierzyłem. Że ta droga kręta i trudna na końcu okaże się najlepszą z możliwych i jedyną właściwą.

Napisałem do Sandry, czy nie chce wyruszyć do Ameryki Południowej za trzy miesiące. Czekam na odzew.

so i’d better be me and you’d better be you

2008-04-05 – 03:58

Nadchodzę. Tylko tyle.

(Jeszcze nigdy przeciwności losu nie działały tak bardzo na moją korzyść jak teraz.)

i hope you rocked today for me. i hope you let it go today for me.

2008-04-01 – 22:15

całe szczęscie, że mam przyjaciół. takich którzy w dniu twoich urodzin poświęcą tobie dokładnie tyle czasu ile będą chcieli.

a ty się dziwisz, że się kryję z urodzinami.

ale super, że jednak mimo tego ukrywania są tacy, którzy pamiętają (albo mają w przypominaczu). i dzwonią z zaświatów, nagrywają się, smsują, piszą na ścianach, naszych-klasach, przybijają żółwika w biurze, ślą maile palcami asystentek. szok. miło. :-)

he’s got a daytime job he’s doing alright

2008-04-01 – 00:16

i oczywiście właśnie teraz, pojawiają się perspektywy, że to mogłoby działać, że byłoby łatwiejsze. jak dostawa amunicji do miasta, które się poddało. jak czepek kąpielowy na pustyni. jak paczka z prezentami na poczcie tydzień po świętach. jak order dla martwego jubilata. jak klucz do skrytki w spalonym domu. cicha presja ściśniętego żołądka, nawałnica niesprzyjających okoliczności i przegrana wojna roztrzęsionych nerwów.

i hope you always find someone to take you home

2008-03-30 – 21:49