i wish we could open our eyes to see in all directions at the same time
2008-01-05 – 02:06
This city is like a volcano. Paris, Paris…
if you don't know where you're going any road will take you there

This city is like a volcano. Paris, Paris…

Biuro, gdzie każde krzesło kosztuje tyle, ile wynosi miesięczna pensja. Inteligentna lampa, która sama dobiera siłę swiatła (od czasu do czasu nie wiadomo czemu rozjaśnia się, chyba po to, żeby nie było nudno). Na szafkach pozatykane wizytówki konsultantów, nieobecnych, zapewne wykonujących zadania w terenie. Za oknem oszroniona trawa, pojedyncze, samotne, takie same drzewa, wystające z ziemi grzybki klimatyzacji podziemnych pomieszczeń, słupko-lampki. A dalej kolejne skrzydło budynku, duże okna i siedzący przy biurkach tacy sami. Saszetki z cukrem i papierowe zapałki z logo firmy (sponsora drobnych chwil przyjemności). Indywidualność – białe słuchaweczki wpięte do laptopa. Mówiące windy, maszyny na monety chłodzące 24 godziny na dobę kanapki, napoje, lody, batoniki. Torby na laptopy wyposażone w kółeczka i teleskopowe rączki.
Pomnożone przez pomieszczenia, przez piętra, przez skrzydła, przez budynki, przez lokacje, przez kraje.
Optymalne, automatyczne, łatwe, wygodne, przejrzyste, przyjemne, funkcjonalne, skuteczne. Pożyteczne?




karta do biblioteki, karta do wypożyczali dvd’ków, zestaw kina domowego, ta sama pani w sklepie, okap nad kuchenką, kolekcja tygodników w kiblu, widok z kuchni na Manhattan, kabina prysznicowa, nurkowanie w Egipcie, opalanie na Teneryfie, rata i odsetki, 8-16, wózek dla dziecka, ciemnia w piwnicy, pralka, lodówka, telewizor, lekcje hiszpańskiego, zdjęcia na ścianie, wygodne łóżko, ulubiony kubeczek
nierozpakowane graty z podróży, kalendarz pokolorowany wyjazdami i rezerwacjami, niewręczone prezenty, pozrywane związki, rozgrzebana na środku pokoju walizka, hamak na balkonie przyjaciela, niewydane korony szwedzkie, duńskie, franki, niewykorzystane bilety na metro, pobudki o czwartej trzydzieści, sznycel w sosie grzybowym z krokietami, powtarzający się taksówkarze, znajomości przez skype’a, facebook’a, msn’a, torba z aparatem, spanie w śpiworze, poranna kawa w samolocie
po prostu inną idę drogą.
bilans zysków i strat.